Mmmmmmmmmyśli!… Mmm.
Relacje z samym sobą są jeszcze bardziej skomplikowane, niż te międzyludzkie. Na co dzień wytwarzamy dystans do swoich „najczarniejszych” myśli. Skrywamy je głęboko, otaczając rzeczywistością. „Pan Bóg ją stworzył, Szatan opętał”. Te skrywane myśli wcale nie są czarne. To najbardziej kolorowy wytwór na jaki mnie stać. To prawdziwa przysługa, poświęcić im trochę czasu.
Gorąca woda napiera na ciało. Zanurzone staje się delikatne i lekkie. Pewnie tak ciało człowieka odczuwa grawitację na księżycu… Odpychając się czubkami palców od brzegu, produkuję fale, przepływające między udami i odbijające się gdzieś na wysokości obojczyków. Skóra szyi napina się gdy wyciągam głowę, ponad opływającą mnie głębię. Usta rozchylają się, wciągając łapczywie odrobinę dusznego powietrza.
Jest coś pierwotnego w ludzkim upodobaniu do wilgoci. Może wspominamy miło życie płodowe, może atawistycznie ciągnie nas do wilgotnych puszczy, w których do dziś ukrywa się część populacji i tylko tam egzystuje w niezmienionej formie. Plemienne relikty przywykłe do mgły, świeżych ujść H2O i ulewnych deszczy, potrafią im nadać jeszcze bardziej mistyczne epitety niż my, ludzie betonowych dżungli. W końcu to kara lub nagroda bezimiennego boga spływa na ciała wprost z chmurnego nieba. To musi być magia!
Śliska wilgoć. Zbieram ślinę w ustach. Opuszki dwóch zimnych palców przesuwają się po nieregularnej strukturze gorącego języka. Krew z rąk gdzieś odpłynęła. „Nie okiełznasz sumienia bez pomocy dłoni”. Chyba nie to autor miał na myśli. Ale zawsze lubiłam nadinterpretować.
Kropelki wody zsuwają się od linii żeber w kierunku pępka. Zatrzymują się w zagłębieniu. Dołek powoli się wypełnia. Tama pęka, a strumień łaskocze puszek włosków kierując się wzdłuż linii w dół i dociera do kolejnej doliny. Kropla dotknięta czubkiem palca, zbiera się pod paznokciem i można ją przenieść w dowolny punkt, by znów obserwować jak spada.
Pajęcze palce tkają sieć kropelek. Oczy obserwują filmy wyświetlane na wnętrzu powiek. To synestezja bo nagle czuję to co widzę. Ale Twoich palców tu nie ma. A cholernie by się w tej chwili przydały. Doskonale pamiętam, jak oblizywałeś środkowy i wskazujący. Czasem też serdeczny. To samo przecież sama przed chwilą zrobiłam idealnie odwzorowując Twoje schematy. Już wiem co czułeś liżąc opuszki. Impulsywna zapowiedź, dreszcz, szok dla zakończeń nerwowych.

