Obcy ludzie skracają dystanse między sobą oszczędnie. Dzieci w ogóle nie znają tego pojęcia i w razie potrzeby wyrzucają Ci w twarz wszystko, co im leży. Panie i Panowie, pragnę przedstawić Wam arcydzieło… bezpośredniość dzieci.
Porządek. Lubisz ten stan, gdzie wszystko jest zorganizowane na tyle, że każda potrzebna rzecz intuicyjnie wpada Ci w dłonie? Lubisz porządek między ludźmi?
Nasze zachowania sortowane są jak skarpetki. Dorosły człowiek to kipiący czerep, który puszczałby parę z uszu gdyby tylko mógł. Od myśli i chęci aż parzy! Jakie to jednak przykre, że wybuchy musi zmieścić ciasna czaszka.
Gdyby inni mogli poznać nasze intencje albo zamiary, świat pewnie by oszalał. I bez tego tak dziś stwierdziłem, że oszalał znaczy. Nie o tym jednak traktuje wywód, który właśnie spijasz. Nie mówię pięknym kobietom, że są piękne, a wrogów tylko oglądam niechętnym okiem. A przecież tyle czuję, do pierwszych i drugich…
Od obyczajów sztywnieją nam ramiona i języki. Przytuliłbym, dotknął – ale nie, przecież to grozi katastrofą. To nie wypada, a ja to już na pewno ,,wypadnę” z ram jak jej dotknę.
Kiedy ostatnio słowa kruszyły Ci szkliwo od wewnątrz? Przypomnij sobie – całym ciałem parłeś na artykulację pragnień. Coś jednak trzymało Ci szczękę w żelaznym uścisku. Słowa nie padły, a myśli popłakały się nad zmarnowaną okazją.
Dorośli. Sztywni, zamknięci jak sklepy na wsiach. Nie lubię dorosłości. Wszyscy poważnieją, bo trzeba ogarniać życie i to takie trudne. Proszę Was, litości! Sztywne to są trupy, a Wy wykażcie trochę giętkiego ducha i popsujcie powietrze wydyszanymi słowami. Mówcie, co Wam leży. Bo zalegnie.
Na ratunek moim ubolewaniom przybiegają dzieci.
- Jesteś brzydki! Chcę do mamy…! Nie chcę się z Tobą bawić!
Dorośli, choć chowają się za obyczajami, też bywają brzydcy, również chcieliby opieki i nie zawsze mają chęć na wspólną aktywność. Szkopuł w tym, że zanim powiedzą, o co im chodzi, rozgrywają (p)odchody, które z detektywistyczną klasą uroją Ci prawdziwe oblicze sprawy.
Chciałbym jedynie spytać, po co to wszystko? Czy Ci zepsuci upływem czasu nie mogliby czasem jebnąć ot tak, prosto z mostu? To my moglibyśmy uczyć się od dzieci szczerości i otwartości, tymczasem wszyscy twierdzą, że to dzieciaki mają obejść swoją smarkatość dzięki naszej absolutnie niezbędnej pomocy. Pomocy od nas, sztywnych, smutnych, beznadziejnych dorosłych.
Dziecko w Tobie to mała elektrownia, która choć ma wydajność atomowej, to kojarzy się tylko dobrze. Niech to cudo z Ciebie wyrzuca kłęby słów do innych i uruchamia tryby, które zaprowadzą Cię do spełnionych chęci.
Nie z każdym da się współprodukować energię dążeń. Niektóre elektrownie są zamknięte, to przykre. Wobec tej niedogodności możesz albo przymknąć swoją, albo dalej rozpalać światło w innych.
Nie zależy mi na orderze Pana Dobrej Rady, ale zawsze będę zachęcał do zdeptania płotków ograniczeń. Wstrzymywanie słów to jak zbieranie pieniędzy, a przecież one są tylko środkiem. Analogicznie do forsy w sumie, od gromadzenia niewypowiedzianych słów nikt się nie bogaci, prędzej upycha w ograniczonej objętości głowy emocje. Skrzepy powyższych odpowiednio dotknięte sprawiają, że głośno krzyczysz. Wyjesz do księżyca, choć ostatnia pełnia była ósmego.
Przypomina mi to pewien telefon, który otrzymałem późnym wieczorem. Telefonująca nakrzyczała na mnie trochę, szturmując salwą dobitnie szczerych przytyków. Strzelam, że to alkohol ogrzał zatopione w wosku emocje. Od tamtej pory ze sobą nie rozmawiamy.
Reformy narodów zostawmy Tomkowi Morusowi, bo to utopia, ale my sami dla siebie odbijmy od scenariuszy ze stanów. Stanów, bo to kraj gdzie frustrat milczy przez pół życia by pewnego pięknego dnia strzelać do dzieci w Burger Kingu. A Ty? Kogo zignorowałeś w zeszłym tygodniu, nie chcąc z nim gadać…?
Wołam jak matka z okna: rozmawiajmy ze sobą. Mój postulat jednak jest nieco przekłamany, bo wciąż są jednostki, do których zwyczajnie nie potrafię się odezwać. Każda próba kontaktu to półzdania i urwane słowa, zupełnie jakby cisza nami dyrygowała. To chyba silniejsze od nas. Podobno jednak, ,,dopóki walczę, jestem zwycięzcą”.
Zatem jeśli tylko masz chwilę… pogadajmy.

