Pod toporem kata

Norbert Korus 15 lutego 2012 0
Pod toporem kata

Nowy rok przyniósł Polakom nowe rozczarowania. Wysokie już ceny benzyny wskoczyły na jeszcze wyższy poziom. Wprowadzane bez konsultacji społecznych prawo zbulwersowało internautów. Na domiar złego kolejne ,,nowelizacje nowelizacji” ustawy o refundacji leków doprowadziły do istotnego bałaganu w słabo funkcjonującej służbie zdrowia. Co by się nie działo, sprowadza się to do krytyki polskiej sceny politycznej. Czy uzasadnionej? Zapewne tak. ,,Kat”, którym są wyborcy, już ściął sondaże rządzącej partii do najniższego od lat poziomu i z pewnością nie omieszka rozliczyć postępowania władzy w następnych wyborach. Pytanie tylko jak bardzo bezlitosny się okaże… 

Nigdy nie uważałem się za hurra optymistę. Chociaż jeśli głębiej się nad tym zastanowić, to czy posiadanie jakiejś elementarnej wiary w dobre intencje polityków nie jest już nadludzkim optymizmem? Do niedawna w głębi duszy miałem przeczucie (o moja naiwności!), że może jednak politycy posiadają jakieś ludzkie instynkty, które pozwalałyby na ludzkie spojrzenie na drugiego człowieka. Mam wrażenie, że dla polityków człowiek przestał liczyć się w takiej formie jak moglibyśmy tego oczekiwać. Może tak było zawsze? Może tylko uległem propagandzie kreowanej przez PR-owców partii politycznych? Nie wiem…

Wydaje mi się, że człowiek-obywatel-wyborca liczy się tylko w okresie kampanii wyborczej. Jest ,,targetem”, który pójdzie na wybory i ,,kupi produkt”. Partia, a tym samym ,,idea”, którą powinna prezentować, staje się dobrem konsumpcyjnym, tak samo jak gazeta, papier toaletowy czy zegarek. Dzięki wolnemu rynkowi mamy olbrzymie możliwości wyboru. Sami decydujemy o tym, co kupujemy. Produkty, które się nie sprzedają, są poprawiane lub wycofywane ze sprzedaży. Obecnie wszystkie partie oferują mniej więcej to samo. Wobec tego gorzej sprzedają się tylko te partie, które są gorzej wypromowane. Ich program, czy ideologia, nie mają żadnego znaczenia. Bez olbrzymich pieniędzy i znanych osobistości prawdopodobnie nigdy nie uda im się wynieść na wyżyny wyborczych sondaży. Podobnie jak w przypadku banku, prędzej zaufamy firmie, którą reklamuje znany aktor, aniżeli pani Jadzia z warzywniaka. Idee się nie liczą, liczy się tylko i wyłącznie władza oraz korzyści jakie z niej płyną. Oczywiście nie dla społeczeństwa, tylko dla polityków.

Podział między prawicą a lewicą praktycznie ogranicza się obecnie do różnicy stanowisk w sprawie krzyża, czy legalizacji związków partnerskich. Oczywiście, dla niektórych te sprawy mogą mieć kluczowe znaczenie i być bardzo ważne, chociaż szczerze mówiąc, średnio obchodzi mnie to, czy w szkole, Sejmie lub na dworcu będzie wisiał krzyż czy też nie. Bardziej interesuje mnie to, czy będę musiał płacić za drugi kierunek studiów, czy po studiach znajdę pracę i jak długo będę musiał pracować. Uważam, że właśnie to są ważne dla mnie kwestie. Jestem pewien, że wiele osób myśli podobnie, chociaż dla każdego co innego jest ważne. Zajmowanie się nieistotnymi, sztucznie wykreowanymi problemami jest moim zdaniem mało istotne.

Popatrzcie, jest tak wiele spraw, które są dla naszego społeczeństwa ogromnie ważne, a my kłócimy się np. o krzyż. Mimo tego, że większość ludzi ma do tej sprawy obojętny stosunek, została zmanipulowana do zajęcia dużo bardziej radykalnego stanowiska. Dlaczego? Ponieważ media nie wspominają o kluczowych, ze względu na przyszłość społeczeństwa, sprawach. Likwidacje wielu wiejskich szkół przeszły przez media bez większego echa. Podobnie było w przypadku wspomnianego przeze mnie porozumienia ACTA czy ustawy refundacyjnej. O czym było głośno, gdy ważyły się ich losy? Media huczały od plotek o politycznych transferach, a na kanałach informacyjnych mogliśmy oglądać relację ,,na żywo” z palenia ,,zioła” w Sejmie. Może to kolejna zasługa politycznego PR-u skutecznie wprowadzającego tematy zastępcze, które zajmują ludzi. Może zalatuje to trochę ,,spiskową teorią dziejów”, ale jeśli się nad tym głębiej zastanowić to może być to całkiem racjonalne wytłumaczenie tego, że poważna debata publiczna w naszym kraju praktycznie nie istnieje.

Zobaczymy, co będzie dalej. Tymczasem topór kata odbija promienie zachodzącego, lutowego Słońca…