Test ciążowy, pierwsze zdjęcia USG, śpioszki, smoczki, pierwsze imię, małe pantofelki – która z nas nie myślała o tym będąc małą dziewczynką, kurczowo trzymając w ramionach bobasa, który zamiast oliwką pachniał gumą? Która z nas nie bawiła się na podwórku w dom, marząc, że całkiem niedługo lalka zmieni się w raczkującego brzdąca, a Tomek z klatki obok uklęknie przed nami z pierścionkiem w dłoni? Coś, co kiedyś wydawało nam się największym marzeniem, dzisiaj odbieramy za największy koszmar. Zwykło się mówić, że kobieta spełniona to ta, która ma dziecko. Jak w takim wypadku nazwać kobietę, która dzieci nie chce, bo ich nienawidzi?
Statystyki alarmują – w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Demografowie i socjologowie przyczyny doszukują się w niepewnym rynku pracy, a co za tym idzie, niskim statusem majątkowym. Nie da się ukryć, że młodym kobietom trudno znaleźć pracę w zawodzie. Potencjalny pracodawca na rozmowie kwalifikacyjnej zawsze zapyta o podejście do założenia rodziny, o macierzyństwo. Przecież żaden szef nie potrzebuje pracownika z brzuchem, który niedługo odejdzie na urlop. Niewątpliwie sytuacja na rynku pracy nie sprzyja macierzyństwu, jednak ostatnio coraz głośniej mówi się o kobietach, które świadomie nie chcą posiadać dzieci.
Całkiem niedawno pani Maria Czubaszek przyznała się do dwóch aborcji czym wzbudziła wielkie kontrowersje. Przyznała również głośno, że nigdy dzieci nie chciała i że woli być ,,zimną suką” niż ,,matką Polką”. Czy kobiety, które żyją w szczęśliwych związkach, jeżdżą na dalekie wycieczki, mają doskonałą pracę, a mimo to nie chcą mieć dziecka, są kobietami uboższymi?
„Nigdy szczególnie nie chciałam posiadać potomstwa. Dzieci od zawsze kojarzą mi się z wymaganiami, poświęceniami, z hałasem i brudem. Nie widzę niczego cudownego w budzeniu się o 2 nad ranem i paplaniu się w odchodach czegoś, co nie grzeszy inteligencją, skoro nawet nie potrafi iść do łazienki.” – Mówi 27-letnia Kasia z Koszalina.
Wielu seksuologów mówi głośno o oddalaniu się małżonków od siebie po narodzinach pierwszego dziecka. Kobieta jest niesamowicie zmęczona, ma kompleksy, pod wpływem ogromnej presji zaczyna wątpić w swoje zdolności macierzyńskie, a mąż schodzi na dalszy plan.
„Moja koleżanka urodziła dziecko, gdy była na ostatnim roku studiów. Była już wtedy mężatką, całkiem szczęśliwą. Potwornie przytyła po ciąży, bolały ją piersi, nie mogła na siebie patrzeć, przez to jej mąż nie mógł patrzeć na nią. Dzisiaj jest rozwódką z 3-letnim synkiem. Podczas jednej z nielicznych imprez oznajmiła, że żałuje, iż nie poddała się skrobance.”
Okres ciąży kojarzy nam się z promienną buzią, zachciankami na słodycze, czasami mdłościami. Piękne kobiety w pięknych ciążowych sukieneczkach czekają na nadejście ich cudu. O porodzie zwykle mówi się niewiele. Kobiety wspominają o bólu, ale mówią też, że szybko o nim się zapomina. W Polsce chyba po raz pierwszy Agnieszka Chylińska w swoim felietonie nie bała się opisać swoich faktycznych odczuć związanych z przyjściem na świat małego dziecka:
„… Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy pieluch nawet: wszyscy kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz zdezorientowana i zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony, które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam oszukana, uległam propagandzie…” – To tylko fragment długiego felietonu, który przez pewien czas nie schodził ludziom z języków.
Nie przyzwyczailiśmy się do takich opinii odnośnie błogosławionego stanu. Polki coraz głośniej i pewniej mówią o wynikach niechcianej ciąży, coraz głośniej mówi się też o zalegalizowaniu aborcji.
„Na dzień dzisiejszy mogę zapewnić, że gdybym zaszła w ciąże, to bym usunęła. Wiem, że w Polsce jest to nielegalne, na całe szczęście moja praca jest na tyle dobrze płatna, że mogłabym pozwolić sobie na zabieg w małej klinice u ginekologa po godzinach. Śmieszą mnie pseudo obrońcy życia, którzy nazywają aborcję morderstwem. Ja zabijam płód, ale dziewczyna, której na to nie stać, zostawia w środku zimy, w osiedlowym śmietniku, owinięte w czarny worek dziecko. W innej historii dziecko wypada jej z rąk, a ona z nim jedzie do parku i zakopuje gdzieś w ziemi. Gdy media za bardzo się tym zainteresują, to mówimy o ,,nieumyślnym spowodowaniu śmierci”, a zakopanie zwłok z zimną krwią nazywamy następstwem szoku. Następstwem szoku poporodowego nazywamy też topienie niemowlaków w zlewach. Ja usuwając płód jestem nazywana morderczynią, kobiety po szoku poporodowym są kierowane na leczenie, a czasem nakazuje się nam im współczuć ,,bo mąż jej nie pomógł”, ,,bo nie poradziła sobie z presją.”
Często słyszymy, że jeżeli nie chcesz mieć dziecka to nie uprawiaj seksu. Słyszymy też, że dziecko jest konsekwencją, że skoro nie potrafiłaś się zabezpieczać to teraz bądź mamą. ,,Skoro nie potrafiłaś” to teraz cie ukarzemy i będziesz mamusią, tylko zastanówmy się dla kogo będzie to męczarnia. Czy widząc nieodpowiedzialną matkę z papierosem w ręku, krzycząca, wyzywającą i dająca klapsa publicznie swojej latorośli współczujesz jej, bo być może nie dorosła do macierzyństwa, czy temu brzdącowi, który patrzy niewinnymi oczami na swojego oprawcę bo przecież jest jej karą? ,,Tyle rodzin czeka na dziecko” – kolejny argument, jeżeli należysz do grupy, która go używa, to mogę poradzić Ci wycieczkę do domu dziecka i zapoznanie się z tysiącami tych upragnionych dzieciaków, które są niczyje i które najprawdopodobniej niczyimi zostaną.
Mój krótki felieton może zostać uznany za propagowanie aborcji, jednak w moim odczuciu ma być propagowaniem świadomego macierzyństwa. Dla mnie możliwość urodzenia dziecka będzie najprawdopodobniej niesamowitym cudem i spełnieniem marzeń, ale wiem też, że dla innych kobiet będzie niesamowitym koszmarem. Nie oceniajmy mianem ,,wrednej suki” kobiety, która świadomie podjęła decyzję o nieposiadaniu potomstwa, bo jak nazwiesz kobietę, która świadomie dziecko zabiła? Myślę, że nigdy nie byłabym w stanie dokonać aborcji, ale uważam, że powinien być to zabieg ogólnodostępny, bo dzisiaj możliwy jest jedynie dla kobiet bogatych.
Fot:google.pl

