Czy człowiek pozbawiony rozsądku i iluzji skazany jest na zagładę?

Kinga Chabros 31 stycznia 2012 9
Czy człowiek pozbawiony rozsądku i iluzji skazany jest na zagładę?

Świat, który może być wytłumaczony przez rozumowanie, prawdopodobnie błędne, będzie zawsze światem swojskim. Jednak we wszechświecie nagle pozbawionym iluzji, światła i rozsądku, człowiek czuje się obcy –  mówi Albert Camus. Wszechświat pozbawiony iluzji i rozsądku w dramatach tego francuskiego pisarza oddaje poczucie absurdalności życia ludzkiego. Jednak czy człowiek pozbawiony rozsądku i iluzji skazany jest na zagładę?

Rozdźwięk między człowiekiem, a jego życiem, zawsze prowadzi do absurdu. Mam na myśli to pojęcie absurdu, które stało się głównym tematem eseju Mit Syzyfa Alberta Camusa. W rozdziale na temat rozumowania absurdalnego Camus stwierdza, że świat sam w sobie nie jest rozumny i jedynie to o świecie można powiedzieć na pewno! Absurdalnym nazywa on nie świat, ale rozumowanie człowieka, które wynika z konfrontacji tego, co irracjonalne z pragnieniem jasności za wszelką cenę. Absurd jest jedyną więzią człowieka i świata: „skuwa ich tak, jak tylko nienawiść potrafi”.

Człowiek świadomie próbuje wszystko zinterpretować według jasnych reguł, robi to, aby nie czuć lęku, chaosu; zamyka się w Beckettowskim świecie Końcówki, gdzie poza horyzontem otaczającej go rzeczywistości nie ma nic. Końcówką człowieka będzie wtedy absurdalna egzystencja znajdująca się w jedynym, oswojonym świecie: u Becketta zinterpretowanym jako beczka, w której żyje para: Nagg, Nell i pokój, gdzie żyją Hamm i Clov.

Martin Esslin w eseju Beckett i współczesny dramat pisze o oswojonym świecie człowieka na przykładzie Końcówki. Jest to dramat, którego akcja rozgrywa się wewnątrz ludzkiej świadomości, gdzie dekoracje  sugerują wnętrze czaszki:

Podczas gdy Hamm to emocjonalna część „ja”, Clov, który na prośbę Hamma wygląda na świat przez dwa okna, czyli dwoje oczu, prezentuje racjonalne „ja”. Natomiast zamknięci w kubłach na śmieci rodzice to niechciane, wyparte wspomnienia.

Świat w tym wypadku nie jest walką, ale biernym, racjonalnym postrzeganiem, nie wychodzącym poza wytwory naszego umysłu.

A jak wygląda świat nie ograniczony tylko do wymiarów beczki lub pokoju, jak pokazuje nam to Samuel Beckett?

Taki świat nie jest ograniczony tylko do świadomości. Wyjście poza beczkę czy pokój jest wtedy równoznaczne ze zmierzeniem się ze słabością teorii, które człowiek wokół siebie buduje całe życie, oraz z własnymi słabościami. Jest to bardzo często wyjście z beczki swoich własnych przekonań.

Albert Einstein powiedział: ,,Żaden problem nie może być rozwiązany na tym samym poziomie świadomości, na którym powstał”. Jaki z tego płynie wniosek? Trzeba wyjść ze swojej beczki czy pokoju i wybrać się w podróż po nieznanym, nieoswojonym, nieschematycznym świecie. Otwartość i poszukiwanie są wartościami, które pozwolą, mimo obaw i lęków, zdobyć się na odwagę i pójść w nieznane. Sokratejskie Wiem, że nic nie wiem jest symbolem tej drogi.

Samuel Beckett i Albert Camus pokazują nam, że szaleństwem jest powtarzać te same czynności i oczekiwać innych rezultatów:

 

Bibliografia:

S. Beckett, Końcówka

A. Camus, Mit Syzyfa.

M. Esslin, Beckett i współczesny dramat [w:] Didaskalia nr 19/20.

  • Rniski

    „Człowiek świadomie próbuje….itp.” powiedział jakiś gość. Niby dlaczego mielibyśmy uznać to jako prawdę? To tylko jego osąd ani lepszy ani gorszy od tysiąca innych, nawet gdyby był uznanym artystą, filozofem, naukowcem. Nie ma w tych twierdzeniach precyzji nauk ścisłych. Zatem powinniśmy je traktować jedynie jako przejaw wierzeń autorów a tego komentować nie wypada :)

  • Kingachabros

    Rinski powiedziałeś tylko, że każdy cos myśli, to Chyba oczywiste :) A dialog to możliwość spotkania się i zobaczenia jak ktos na ta sama rzecz patrzy to może być inspirujące, ale oczywiscie nie musi. Mam nadzieje ze Ciebie choc troche zainspirowalam :))

    • Rniski

      Niezupełnie oczywiste. Bawisz się „złotymi myślami” sławnych ludzi. Zastanawia mnie kryterium ich doboru. Dlaczego Einstein, Camus a nie Kowalski i Nowak? Przecież te „złote myśli” naprawdę myślami nie są, to tylko wyobrażenia/wierzenia. Myślenie to proces logiczny, którego nie przedstawiono. Swobodnie dobierając „myślicieli” można „udowodnić” wszystko. Opierając się na ich autorytecie wepchniemy największą bzdurę bo to Einstein (a może Lenin) powiedział. Dlatego artykuł możemy traktować jedynie jako informację o fanaberiach sławnych ludzi. Fajnie, takie mieli wyobrażenia, tak sobie „myśleli”.

  • Kinga Chabros

    A mnie zainspirowało pojęcie absurdu u Camusa, podobne jak u Mrożka bo zrodzone ze śmiania się z wytworów naszych umysłów, ktore lubia układać, szufladkować, wiercić dziurę w brzuchu :) Anyway ten artykuł jest jedynie wstepem do nastepnego, niedługo wszystko sie wyjasni :)))

    • Rniski

      Zaobserwowali zjawisko i na tej podstawie wysnuwają wnioski ogólne. Przypomina to dawnych „mędrców”, którzy zaobserwowali Słońce wschodzi, zachodzi a w drodze wykonuje łuk. Wniosek jest oczywisty, Słońce krąży wokół nas. Potrzeba było astronoma, który wiercąc dziurę w brzuchu (przeprowadzając proces myślowy) udowodnił, że to nieprawda. Ich wnioski to tylko wierzenia z prawdą nie mające nic wspólnego, możemy je traktować jedynie jako ciekawostkę. Bez wiercenia dziury jest to bardzo powierzchowny ogląd świata.

  • Kinga Chabros

    Chcemy wierzyć w matrix, chcemy wierzyć w teorię, które „budują” naszą pewność siebie – i rzeczywiście zgadzam się z Tobą Rniski, dlatego ważne jest co czytamy, co chłoniemy, kogo słuchamy, co wybieramy z tego natłoku Matrixów dla siebie :) I co ważne komu wierzymy.  To ważne pytanie, więc cieszę się, że z taką nieufnością i ostrożnie podchodzisz do moich tekstów, w końcu czemu Mnie miałbyś czytać i słuchać?! :) 
    Słowem ważne co do nas przemawia i czego szukamy:) Do mnie przemawia paru pisarzy, między innymi Beckett – największy komik świata oraz Camus.
    [Camus] Absurdalnym nazywa nie świat, ale rozumowanie człowieka, które wynika z konfrontacji tego, co irracjonalne z pragnieniem jasności za wszelką cenę… i dalej …Człowiek świadomie próbuje wszystko zinterpretować według jasnych reguł, robi to, aby nie czuć lęku, chaosu; zamyka się w Beckettowskim świecie Końcówki, gdzie poza horyzontem otaczającej go rzeczywistości nie ma nic”. A często z konfrontacji z innymi ludzmi dowiadujemy sie o sobie wiecej niż lata żyjąc w konfrontacji tylko ze swoimi myślami i teoriami:))) I ostatnie oczywiście podobnie jak Ty, uważam, że powołując się na znanych i lubianych, mądrych i sławnych można wcisnąć największą fanaberię :)  Staram się tego nie robić i uważnie dobierać teksty o których piszę.

    • Rniski

      Nie tylko chcemy, każdy nosi w sobie własny matrix tj. model, wyobrażenie o świecie. Bez tego modelu nie da się funkcjonować. Po to jest mózg, nasza osobista maszyna do modelowania świata tworząca również naszą osobowość. Mierzi mnie kiedy ktoś ukrywa się za cudzym autorytetem, wolałbym aby Kingachabros nie pisała co pisał Camus lecz co ona o tym myśli. Rozumiem zafascynowanie, że ktoś sądził podobnie jak Ty. Czy sądził w naszej ocenie prawdziwie czy fałszywie nie ma większego znaczenia. Matematycznie to tylko znak równości/tożsamości z naszym poglądem lub jego brak. Znacznie ciekawszy przeprowadzony dowód tj. uzasadnienie dlaczego tak sądzimy a wtedy sądząc po głębi drążenia tematu przez Kingęchabros będzie co czytać.

      • Kingachabros

        Dziekuje za spostrzeżenia:), tym bardziej, że od paru dni zastanawiam się nad tym o czym piszesz :) 

  • Kinga Chabros

    Dla mnie wymowne jest to co Camus kazał sobie wyryć na nagrobku, (to jego własne słowa):

    „Tu rozumiem, co nazywają chwałą: Prawo do miłości bez granic”A co za życia? Był także dziennikarzem i znamienne jest to, że jako jeden z nielicznych w tamtym czasie: w zbiorze esejów Człowiek zbuntowany poddaje surowej krytyce stalinizm i ujawnia mało znane wtedy na Zachodzie fakty dotyczące masowych zbrodni komunistycznych w ZSRR.