Świat, który może być wytłumaczony przez rozumowanie, prawdopodobnie błędne, będzie zawsze światem swojskim. Jednak we wszechświecie nagle pozbawionym iluzji, światła i rozsądku, człowiek czuje się obcy – mówi Albert Camus. Wszechświat pozbawiony iluzji i rozsądku w dramatach tego francuskiego pisarza oddaje poczucie absurdalności życia ludzkiego. Jednak czy człowiek pozbawiony rozsądku i iluzji skazany jest na zagładę?
Rozdźwięk między człowiekiem, a jego życiem, zawsze prowadzi do absurdu. Mam na myśli to pojęcie absurdu, które stało się głównym tematem eseju Mit Syzyfa Alberta Camusa. W rozdziale na temat rozumowania absurdalnego Camus stwierdza, że świat sam w sobie nie jest rozumny i jedynie to o świecie można powiedzieć na pewno! Absurdalnym nazywa on nie świat, ale rozumowanie człowieka, które wynika z konfrontacji tego, co irracjonalne z pragnieniem jasności za wszelką cenę. Absurd jest jedyną więzią człowieka i świata: „skuwa ich tak, jak tylko nienawiść potrafi”.
Człowiek świadomie próbuje wszystko zinterpretować według jasnych reguł, robi to, aby nie czuć lęku, chaosu; zamyka się w Beckettowskim świecie Końcówki, gdzie poza horyzontem otaczającej go rzeczywistości nie ma nic. Końcówką człowieka będzie wtedy absurdalna egzystencja znajdująca się w jedynym, oswojonym świecie: u Becketta zinterpretowanym jako beczka, w której żyje para: Nagg, Nell i pokój, gdzie żyją Hamm i Clov.
Martin Esslin w eseju Beckett i współczesny dramat pisze o oswojonym świecie człowieka na przykładzie Końcówki. Jest to dramat, którego akcja rozgrywa się wewnątrz ludzkiej świadomości, gdzie dekoracje sugerują wnętrze czaszki:
Podczas gdy Hamm to emocjonalna część „ja”, Clov, który na prośbę Hamma wygląda na świat przez dwa okna, czyli dwoje oczu, prezentuje racjonalne „ja”. Natomiast zamknięci w kubłach na śmieci rodzice to niechciane, wyparte wspomnienia.
Świat w tym wypadku nie jest walką, ale biernym, racjonalnym postrzeganiem, nie wychodzącym poza wytwory naszego umysłu.
A jak wygląda świat nie ograniczony tylko do wymiarów beczki lub pokoju, jak pokazuje nam to Samuel Beckett?
Taki świat nie jest ograniczony tylko do świadomości. Wyjście poza beczkę czy pokój jest wtedy równoznaczne ze zmierzeniem się ze słabością teorii, które człowiek wokół siebie buduje całe życie, oraz z własnymi słabościami. Jest to bardzo często wyjście z beczki swoich własnych przekonań.
Albert Einstein powiedział: ,,Żaden problem nie może być rozwiązany na tym samym poziomie świadomości, na którym powstał”. Jaki z tego płynie wniosek? Trzeba wyjść ze swojej beczki czy pokoju i wybrać się w podróż po nieznanym, nieoswojonym, nieschematycznym świecie. Otwartość i poszukiwanie są wartościami, które pozwolą, mimo obaw i lęków, zdobyć się na odwagę i pójść w nieznane. Sokratejskie Wiem, że nic nie wiem jest symbolem tej drogi.
Samuel Beckett i Albert Camus pokazują nam, że szaleństwem jest powtarzać te same czynności i oczekiwać innych rezultatów:
Bibliografia:
S. Beckett, Końcówka
A. Camus, Mit Syzyfa.
M. Esslin, Beckett i współczesny dramat [w:] Didaskalia nr 19/20.



