Gotowanie może być sztuką, pasją albo tylko i wyłącznie nieprzyjemnym obowiązkiem. Zdarzają się osoby, które uwielbiają przesiadywać w kuchni, wymyślać nowe potrawy i tworzyć prawdziwą ucztę dla podniebienia. Niestety są też tacy, którzy gotują z przymusu, bez jakiejkolwiek przyjemności, tylko i wyłącznie po to, by zapewnić organizmowi energię konieczną do życia.
Jedzenie jest jedną z głównych potrzeb fizjologicznych. Niestety, jako ludzie nie jesteśmy w stanie przeprowadzać fotosyntezy, dlatego musimy jeść. Każdy wie, jaka to może być przyjemność albo katorga. Prawdziwie utalentowani kucharze potrafią wyczarować potrawy, które swoim smakiem, zapachem i wyglądem robią prawdziwą furorę. Do tego nie jest konieczne gastronomiczne wykształcenie, chociaż oczywiście może bardzo pomóc i jeszcze bardziej urozmaicić kuchnię artysty. Wrodzony talent i pasja może się ujawnić u każdego, bez różnicy płci i wieku. Czasami można doznać pozytywnego szoku próbując makaronu przyrządzonego przez 12-letniego kuzyna, który w przypływie nudy i głodu powrzucał do garnka co mu się tam pod rękę nawinęło.
Gorzej jeśli czyjąś pasją jest gotowanie, lecz talentu niestety brakuje. To trudna sytuacja, gdyż trudno takiej osobie powiedzieć, że coś jest po prostu niesmaczne, kiedy się widzi dumę i ekscytację na jej twarzy. Na szczęście takie przypadki zdarzają się rzadko, a nawet jeśli się pojawią, to zazwyczaj szybko się wypalają. Spowodowane to jest właśnie brakiem talentu, a co za tym idzie brakiem podstawowych umiejętności kuchennych jak krojenie surowego mięsa, siekanie cebuli czy oddzielanie żółtka od białka. Jak to nie wychodzi, to bardzo szybko traci się motywację do starań, które przynoszą więcej zmęczenia i nerwów niż prawdziwej przyjemności z łączenia smaków i zapachów.
Czasami pasja kucharska ujawnia się okazjonalnie. Ktoś kto na co dzień nie ma czasu albo chęci do uwijania się w kuchni, czasami potrafi zadziwić wszystkich dookoła. Ten co zwykle zamawia jedzenie na wynos albo je na mieście nagle okazuje się mistrzem w pieczeniu kurczaka w glazurze czy gotowaniu wołowiny w sosie słodko-kwaśnym. Oczywiście taki słomiany zapał szybko zanika i pojawia się znowu dopiero po jakimś czasie, ale jaka to wtedy jest przyjemność.
Istnieją też ludzie, którzy nienawidzą gotować. Zazwyczaj tacy zdecydowanie wolą pójść do restauracji czy zamówić coś przez telefon, niż samemu pójść do kuchni zabrać się do garów. Nie wiem z czego to wynika, bo sama nie jestem sobie tego w stanie wyobrazić, ale chyba to wcale nie chodzi o brak umiejętności czy talentu, a bardziej zniechęcenie pod wpływem rutyny. Tacy ludzie umieją ugotować określoną liczbę potraw i na tym się końcu ich przygoda w kuchni. Po jakimś czasie to jedzenie, które sami przyrządzają brzydnie im i mają dość pochłaniania dzień w dzień tego samego, a sami nie potrafią przygotować niczego innego. Jedyne co im pozostaje to inni gotujący ludzie lub jedzenie na wynos.
Jeśli kogoś fascynuje kuchenna chemia, ta magia, która sprawia, że danie za każdym razem smakuje inaczej, to będzie w stanie uszczęśliwić nie tylko własny żołądek, ale i układy pokarmowe bliskich. A smaczne jedzenie wcale nie musi być ciężkostrawne i tłuste. Posiadając odrobinę fantazji można bardzo łatwo stworzyć wiele niskokalorycznych, smacznych i kolorowych dań, po których wątroba nawet nie śmie się skarżyć.
[fot] NickNguyen | flickr.com

