Dziewczynki dojrzewają szybciej…
Jak często to słyszałeś? Straszna i stara prawda. Dlaczego? Cholera Cię wie, tak już jest. Przez upór, przerośnięte ego albo nazywając po naszemu: ,,DUMĘ” i głupią chęć posiadania, jesteśmy dłużej dziećmi niż ONE.
Póki nie skąpiemy się we krwi porodu, aborcji, łzach, zdrady, zawodu i rozwodu, nie przełkniemy gorzkich spojrzeń przez nasze głupie zachowanie, nerwowe ruchy przy sprawach takich jak spóźniający się okres, łykanie eskapell czy zbytnio samczy stosunek do seksu, dopóty nie będziemy ,,dorośli” wobec tych spraw. I to nie jest tak, że starcie z jedną z nich nauczy nas zachowywać się ,,odpowiednio” albo ,,dorośle”. Faceci są jak dzieci, muszą sparzyć się nagrzanym garnkiem na palniku, żeby wiedzieć, że na kuchence są gorące przedmioty. Musimy spaść ze schodów czy innego podwyższenia, żeby wiedzieć, że jak miejsce, w którym chcemy postawić stopę, jest dalej w perspektywie niż to, na którym ją trzymaliśmy jeszcze przed sekundą, to trzeba robić to ostrożnie i z wyczuciem.
Wreszcie wiemy to wszystko. Poruszamy się po świecie w miarę pewnie, nie wtykamy rąk do ognia, nie skaczemy na główkę do pustego basenu.
No i świetnie, tę wiedzę mamy po jakiejś jednej piętnastej naszego życia, ale to jeszcze nic. Po tym czasie będzie dane nam się nauczyć czegoś o kobietach, czegoś więcej niż ,,nie ciągnij za włosy”, ,,nie bij”, ,,nie okłamuj” (co z resztą i tak weryfikuje każda z nich, no i oczywiście okoliczności). Zaczyna się trudniejsza szkoła, przy której dwie godziny rozszerzonej matematyki pod rząd 3 dni w tygodniu to betka. Różnica jest ogromna, mianowicie na kobiety nie ma wzoru, sposobu, techniki i nie ma książek. Jeżeli chcesz się uczyć z periodyków i książek psychologów i seksuologów o tym, jak się zachowywać i traktować to na zasadzie ,,co robić, a czego nie”, to od razu odetnij sobie jaja i zapierdalaj do roboty na dwadzieścia godzin dziennie. Bo, po pierwsze, nie chcę oglądać Tobie podobnych potomków z twej przerażonej spermy albo, nazbyt uprzejmej, która woli zapytać czy wolno i jak ma wejść w jej jajeczko, a po drugie nawet jak będziesz miał kobietę to będziesz zapierdalał na jej zachcianki bez mrugnięcia okiem, bo coś Ci powie, że właśnie tak się można spełniać.
To prawda, dziecinna ta nasza nauka/kąpiel we własnych błędach, krwi, łzach i upadków pewności siebie, ale jak chcesz życie przepłynąć na czyjejś łodzi, spokojnie i bez mokrych spodni, to wybacz, ale źle trafiłeś.
Wracając do nas – dużych dzieci. Nie wiem jak to jest, Ty też tego nie wiesz, ale wiem, że zaraz będziesz potakiwał głową. W każdym razie, faceci mają coś bardzo dziecięcego w swoim poczuciu własności. Mianowicie tak samo jak dziecko beczące od małego, jak zabierze mu się zabawkę, czy młodzieniec zazdrosny o to, że jego kolega jeździ na jego rowerze zbyt długo (a miał się tylko przejechać!) to dorosły facet nie jest w stanie nie być zły o to, że inny facet mógł, może, bądź kiedykolwiek nawet po rozstaniu, będzie mógł dotykać, zabawiać, pieprzyć jego kobietę. Wiesz o czym mówię! Jak masz ją ,,na oku” myślisz: ,,Stary, ta to ma ciało i pewnie pieprzy się jak nie wiem co (plus jest miła, ładna, dobra itp itd)”, ale jak już jesteś z nią masz ten głupi nawyk retrospekcji w jej imieniu… ,,Świetna w łóżku, ale… to by znaczyło, że musiała ćwiczyć”. I mówcie co chcecie, wykręcajcie się, że tak nie macie, na marne. Jasne, zawartość procentowa w was może być inna, ale faceci po prostu kochają władzę posiadacza.
Kto nam to wszczepił? Oczywiście, z tego się wyrasta (chociaż nie do końca), ale co to ma być? Przedmiotowość to ukryta natura faceta, co byś nie mówił. Ale idąc dalej, jak to jest, że kobiety dojrzewają do tego i potrafią się zachować w ,,nowej”, ,,ekstremalnej” sytuacji jak te wymieniane wyżej (spóźniający się okres, eskapell i seria innych stresujących czy krępujących sytuacji). Chyba wiem! Z nimi się rozmawia od dziecka o tym, że dziewczynki mają tak albo siak i w ogóle, że muszą wiedzieć i rozumieć to i owo. A jak jest z facetem? Hmmm… Młody facet na ogół ma tylko półsłówka dukających rodziców, kolegów, jakieś porno (miękkie czy twarde, zwykle po kolei jak poziomy w grach komputerowych), wreszcie masturbacje i…? I jak już tym wszystkim sobie ,,naprostuje” po swojemu mózg, to dopiero wtedy przychodzi doświadczenie. Gdzie tak na prawdę zacznie się uczyć i najlepiej by było, jakby pieprznął to wszystko, czego wcześniej się dowiedział w przepaść. Zresztą, na nic się to nie przyda. Oprócz tego, że wiesz co gdzie masz wsadzić. Reszta jest gówno warta. Onanizm może Ci całkowicie zakrzywić wyobrażenie seksu, porno nijak się nie ma do tego, co będziesz musiał robić, a to, co chcesz, do tego co możesz to, już w ogóle odległości lat świetlnych. Wreszcie opowieści kolegów tych starszych i młodszych. Młodsi i ci w Twoim wieku pewno wiedzą to samo gówno co Ty, a starsi nawet jak wiedzą, to i tak nie będą w stanie Ci przekazać czegokolwiek, bo będą musieli mieć czas na przechwałki. Z resztą każdy z nich i tak ściemnia aż miło. Przychodzi doświadczenie w sensie ,,wiem co, wiem jak”, ale gówno wiesz jeszcze co zrobić, jak schemat zagadaj-zerżnij-przytul-powtórz zachwieje jakiś nieoczekiwany zwrot akcji. Który kobiety uwielbiają jak jasna cholera. Jasne, my też nie lubimy monotonii. Z tym, że nasze definicje nie pokrywają się ani o jotę. I tu jest szereg sytuacji, które Cię nauczą jak się zachowywać. Każda nauczy Cię zachowania w stosunku do niej samej, a dopiero kilka, czy kilkanaście, pozwoli ci zmagać się z zupełnie nowymi. Ale póki co, musisz zbierać to doświadczenie okupione setkami zawiedzionych spojrzeń, smutnych twarzy i niezaspokojonych żądz. Jak już będziesz wiedział dość dużo, prawdopodobnie będziesz w trzech ósmych swego życia. Fajnie? Jasne, sukces cieszy, ale droga lekka nie będzie. Mimo to, jesteś do jasnej cholery facetem, więc walcz, ćwicz i jak już masz ten swój samczy popęd rywalizacji ,to zapierdalaj tak, żeby Ci to poszło lepiej niż innym. Kobiety potrafią powiedzieć sobie ,,eee ta dupa ma lepsze nogi, ale to ja go trzymam za jaja”. A co, my tak nie potrafimy? Jasne, że potrafimy, tylko za dużo pilnujemy i rozglądamy się, a na tym to można stracić zbyt dużo czasu i ją… Więc daj spokój, pierdol to i bądź po prostu facetem. Może one dojrzewają szybciej, a może nie, nie zmienia to faktu, że to jest walka, a dać poznać po sobie słabość to jak namalować sobie na czole tarcze do rzutek, które sprezentujesz jej na urodziny i to takich ostro zaostrzonych, które zawsze trafiają tam, gdzie zechce. W każdym bądź razie tekst ten to żadna porada jak żyć i broń Boże wademekum na temat nas i Ich. Potraktowanie mnie jako absolutu to wielka bzdura. Jest to tylko i wyłącznie żółta karteczka przypominająca zapominalskim, że to, co poprawiają skrycie w ciągu dnia, do czegoś zobowiązuje. Zresztą napisałem je również dla siebie. Tak na wszelki wypadek.

