Jak planowali organizatorzy, w środę o godzinie 18 przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego rozpoczęła się manifestacja przeciwko podpisaniu przez polski rząd międzynarodowego porozumienia ACTA. W tym miejscu należy dodać, że podobne akcje zostały zorganizowane na terenie całej Polski.
Grupa uczestnicząca w koszalińskim proteście zorganizowała się na jednym z portali społecznościowych. Na facebookowej stronie wydarzenia udział zadeklarowało niemal trzy tysiące osób, jednak trudno jest oszacować realną ilość uczestników. Manifestujący głośno wyrażali swój sprzeciw wobec polityki rządu. ,,Premier powinien słuchać głosu Polaków, którzy w znakomitej większości są przeciwko podpisaniu ACTA”- powiedział redakcji koszal.in jeden z demonstrantów. Wielu z nich, nawet sympatycy Platformy Obywatelskiej, wieszczą również rychły spadek poparcia społecznego dla rządu. Podczas przemarszu przez miasto protestujący głośno popierali wolność słowa i sprzeciwiali się cenzurze w Internecie. Tysięczny tłum mijając Rynek Staromiejski zaczął podskakiwać i krzyczeć : ,,Kto nie skacze, ten za ACTA!”. Na transparentach pojawiały się antyrządowe teksty.
,,ACTA jest taką ustawą, która nas rani. Musimy bronić swoich racji i walczyć o to co mamy. Teraz wejdzie ACTA, a później przyjdą kolejne ograniczenia i walka o wolność słowa będzie jeszcze trudniejsza” – powiedział nam jeden z uczestników protestu. Dodał po chwili, że szczerze wierzy w pozytywne skutki protestu. Takie stanowisko podzielali wszyscy, z którymi udało się nam rozmawiać. Większość również popiera działania grupy Anonymous, która blokowała strony rządowe. Manifestującym szczególnie nie podobał się fakt pominięcia konsultacji społecznych z obywatelami przed przyjęciem ustawy. Należy dodać, że premier Donald Tusk wydał odpowiednie dyspozycje, dzięki którym ustawa zostanie podpisana już 26 stycznia w Tokio.
Znaczna część uczestników to młodzi ludzie, którzy korzystają z Internetu najczęściej. Przemarsz rozpoczął się jak planowano, na placu Zwycięstwa i zakończył się pod centrum handlowym Atrium. Dzięki obecności służb porządkowych obyło się bez większych incydentów.
Artykuł powstał we współpracy z Patrycją Więch.

