Kamila Rusielewicz została srebrną medalistką w Światowych Igrzyskach Federacji IWAS w Dubaju!
Zawodniczka START-u Koszalin, która od 11 lat trenuje podnoszenie ciężarów w Stowarzyszeniu Sportu Niepełnosprawnych START Koszalin jest jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek w naszym kraju. Ten rok jest dla niej niezwykle szczęśliwy, bo do swoich osiągnięć Koszalinianka może dopisać srebrny medal w Światowych Igrzyskach Federacji IWAS Sportówców Niepełnosprawnych w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Reprezentanci Polski zdobyli w Dubaju 5 medali. W igrzyskach IWAS wzięło udział około tysiąca niepełnosprawnych sportowców z 49 krajów. Wyróżnieniem za osiągnięcia Kamili Rusielewicz była nagroda pieniężna od prezydenta Koszalina – Piotra Jedlińskiego.
IWAS (International Wheelchair & Amputee Sports Federation) to międzynarodowa organizacja inwalidów, powstała w 2004 roku z dwóch organizacji ISOD (International Sporst Organisation for Disabled – w 1964 r. zrzeszająca amputowanych i z innymi schorzeniami narządu ruchu) oraz ISMWSF (International Stoke Madeville Wheelchair Sport Federation – w 1952 r. zrzeszająca osoby poruszające się na wózkach).
Rozmowa z Kamillą Rusielewicz, zawodniczką START-u Koszalin
- Jak się zaczęły się pani zmagania w trudnej dyscyplinie sportu, jaką jest wyczynowe podnoszenie ciężarów?
Gdy miałam 15 lat chciałam chodzić na rehabilitację, znalazłam ośrodek sportu dla osób niepełnosprawnych START. Zaczęłam tam uczęszczać. Wypatrzył mnie trener sekcji i zapytał, czy nie chciałabym spróbować sił w podnoszeniu ciężarów. Tak się zaczęło. Dotąd do największych swoich sukcesów, poza ostatnim w Dubaju, zaliczam jeden srebrny medal zdobyty podczas Mistrzostw Europy, udział w 11 mistrzostwach Polski, szóste miejsce w paraolimpiadzie w Pekinie.
- Które z dotychczasowych osiągnięć jest dla pani najważniejsze?
Najważniejsze dla mnie jest drugie miejsce zdobyte trzy tygodnie temu w Dubaju, choć bardzo się cieszę także z występu na paraolimpiadzie.
- Tegoroczna nagroda prezydenta Koszalina była pierwszą tego rodzaju? Czy w Koszalinie była pani już wcześniej doceniana za sportowe sukcesy?
Po paraolimpiadzie w Pekinie, kiedy prezydentem miasta był Mirosław Mikietyński, dostałam nagrodę prezydenta oraz nagrodę marszałka województwa zachodniopomorskiego.
- Kolejnym wyzwaniem będzie start w kolejnej paraolimpiadzie. Rozpoczęła pani intensywniejszy trening, czy standardowe 5 dni w tygodniu, po dwie godziny dziennie wystarczą, aby utrzymać formę?
Jak najbardziej dwie godziny dziennie wystarczą, choć czasami jest ciężko i najzwyczajniej w świecie się nie chce. Trzeba się jednak przełamać. W treningach wspiera mnie rodzina. Dobrze, że jeszcze nie ma śniegu, bo gdy na ulicy leży śnieg, to z domu trudno wyjechać.
- Starty w zawodach nie przeszkadzają w pracy? Nie ma pani problemu z wzięciem urlopu?
Kierownictwo doskonale rozumie moją pasję. Układają grafik tak, abym mogła wyjeżdżać na zawody. Również współpracownicy bez problemu chętnie zamieniają się, gdy jakiś wyjazd wyskoczy niespodziewanie.
- Czy ma pani jakieś rady, sugestie dla tych, którzy chcieliby trenować podnoszenie ciężarów?
Niech spróbują i to jak najwcześniej, jeśli tylko nie wiedzą, co chcą zrobić ze swoim życiem. Warto mierzyć się z własnymi słabościami.
- Co oprócz pracy i treningów wypełnia pani życie? Czy znajduje pani czas na inne zajęcia?
Niestety, na nic innego nie wystarcza mi już czasu. Pracuję od godziny 15 do 22, a jeszcze przed pracą trzeba wygospodarować czas na trening. Po pracy marzę już tylko o pójściu do łóżka.
- Czego możemy pani życzyć w Nowym Roku?
Bardzo chciałabym zdobyć medal na paraolimpiadzie Londynie, na tym teraz zależy mi najbardziej.
[fot] ZOS

